Kay Nielsen (1886-1957). Książę i żebrak

Biografia Kaya Nielsena, duńskiego rysownika i ilustratora książek z baśniami, w wielu miejscach sama przypomina bajkę pełną zwrotów akcji, zwycięstw i przeszkód, sławy i biedy, pomocników i „złych duchów”. Bardzo zależy nam, żeby tę historię opowiedzieć, bo w Polsce Nielsen nie jest bardzo znany, za żelazną kurtyną nie odkryliśmy jego twórczości w latach 70., tak jak działo się to na Zachodzie, a na polskiej Wikipedii próżno szukać chociażby wzmianki. A jest to postać naprawdę ciekawa i znakomity artysta tzw. złotej ery ilustracji.

Dawno, dawno temu…

Nielsen urodził się 12 marca 1886 r. w Kopenhadze w artystycznej rodzinie. Rodzice, Oda i i jej mąż, prof. Martinius Nielsen, związani byli z teatrem. Matka była uznaną aktorką, a ojciec właścicielem i menedżerem. Mały Kay dorastał w otoczeniu ludzi sztuki i dobrobycie. Sam też od dzieciństwa wykazywał talent artystyczny i choć okrężną drogą (po rzuceniu studiów medycznych), ale ostatecznie, w wieku 18 lat, zaczął studiować sztukę w Paryżu.
Lata 1904-1912 spędzone w Dzielnicy Łacińskiej i na Montmartre to czas intensywnego studenckiego życia artystycznej bohemy, zgłębiania mistrzów malarstwa, ale także wyraźny zwrot ku ilustracji, zainspirowany fascynacją pracami Aubreya Beardsleya, mistrza ornamentu, którego rysunki charakteryzowała mroczny romantyzm grozy. Mistrz łączył motywy z folkloru z elementami charakterystycznymi dla sztuki japońskiej, co zachwyciło młodego studenta i zainspirowało do stworzenia pierwszej serii ilustracji pt. „Księga śmierci”. Rysunki przedstawiają historię miłości Pierrota do umierającej młodej dziewczyny i znacznie się różnią od późniejszych prac Nielsena.
Na jego talencie szybko poznali się koledzy ze studiów, a Kay zyskał przydomek „filozof ołówka”. W 1911 r. Kay był już w Londynie, gdzie odbyła się pierwsza wystawa jego prac.

W świecie baśni…

Na fali zainteresowania młodym artystą zlecono mu wykonanie do ilustracji do książki. Pierwszą zilustrowaną przez niego książką była In Powder and Crinoline, wydana i przyjęta entuzjastycznie w 1913 r. Rok później, gdy miał zaledwie 28 lat, wydane zostały jego najsłynniejsze prace – ilustracje do nordyckich baśni zebranych w tomie „East of the Sun, West of the Moon: Old Tales from the Norse”. Polecamy nie tylko ilustracje, ale i same opowieści – są to dość mroczne historie, w których potwory pożerają piękne księżniczki, przynajmniej w tych, które przeczytaliśmy. Całą książkę znajdziecie tutaj: East of the Sun, West of the Moon: Old Tales from the Norse.

Właśnie w tej książce objawił się indywidualny styl autora, łączący nordycką elegancję z elementami charakterystycznymi dla secesji, japońskich drzeworytów i chińskich grafik. Badacze podkreślali wzajemne inspiracje i wpływy między Nielsenem a dwoma innymi wybitnymi rysownikami, Edmundem Dulacem i Arthurem Rackhamem. Jednak delikatna kolorystyka i misterne zdobienia, niczym na delikatnym wzorze tkaniny, odróżniały prace Nielsena od ilustracji Dulaca. Z kolei od Rackhama odróżniała go dużo ostrzejsza kreska oraz mroczniejsze tematy i sposób wyrazu. Znakiem Nielsena stały się też wersy z tekstu umieszczane pod rysunkami jako pretekst, wstęp lub podpowiedź do interpretacji.

Prace z East of the Sun, West of the Moon: Old Tales from the Norse były pokazywane na osobnej wystawie w 1913 r. w Londynie i w 1915 r. w Nowym Jorku. Nielsen stał się sławnym i uznanym twórcą, cenionym zarówno w ojczyźnie, jak i w Europie oraz w Stanach Zjednoczonych.

Za górami, za lasami, za oceanem…

W latach 1915-1917 Nielsen mieszkał w Stanach Zjednoczonych, w 1917 r. powrócił jednak do Kopenhagi, gdzie tworzył dekoracje m.in. dla duńskiego teatru narodowego. Lata 1918-1922 były okresem uznania, sławy, wielu zleceń i rozwoju artystycznego. Nielsen namalował wtedy ilustracje do opowieści Szeherezady i baśni Andersena, które były prezentowane na wystawie w Londynie w 1924 r.

W krainie Fantasia…

W 1926 r. poślubił swoją ukochaną, Ullę Pless-Schmidt, z którą tworzyli udany związek do końca życia, pełnego wzlotów i – jak się okazało – upadków. Na razie jednak rozpoczęła się dla Nielsena dekada dobrobytu i wielkiej sławy, którą zwieńczyła przeprowadzka (w 1936 r.) do Stanów Zjednoczonych i współpraca ze studiami w Hollywood. Następnie do współpracy zaprosił go Walt Disney. Artysta stworzył dla niego sekwencję „Bald Mountain” w animacji z 1941 r. pt. „Fantasia”. Nielsen świetnie zarabiał, cieszył się powodzeniem jako twórca i postanowił osiedlić się na dłużej w Kalifornii. Po wybuchu wojny dołączyła do niego żona.

Niestety szczęśliwe, rodzinne życie nie trwało długo, współpraca z Disneyem układała się coraz gorzej, aż w końcu zupełnie się zakończyła. Warto nadmienić, że Nielsen jest autorem koncepcji rysunków do „Małej syrenki”, zrealizowanej niestety długo po jego śmierci. Nielsen chciał wrócić do ilustrowania książek, jednak okazało się, że ten typ bogato zdobionych publikacji, a więc i ilustracji, zupełnie wyszedł z mody. W latach 40. i 50. mało kto pamiętał już prace Nielsena z początku wieku i w życiu artysty rozpoczął się okres biedy, braku pracy, pogarszającego się stanu zdrowia i braku perspektyw na poprawę sytuacji życiowej. Mimo licznych talentów artystycznych, Nielsen nie miał niestety za grosz talentu do autopromocji. Jednak nawet w najgorszych chwilach, jak wspominają sąsiedzi i przyjaciele, dom Nielsenów był otwarty, ciepły i przyjazny, wypełniony ludźmi, rozmowami, sztuką i… duńskim, egzotycznymi dla Amerykanów, zwyczajami, które Kay i Ulla kultywowali, żeby czuć się „bliżej ojczyzny”. Sam artysta opisywany jest także jako człowiek, który „nigdy nie powiedział złego słowa o innych”.

W tych trudnych momentach sporadycznie trafiały mu się zlecenia, jak np. na mural na ścianie gimnazjum w Los Angeles. Artysta pracował nad nim trzy lata (w prasie nazywano go „jednym z najpiękniejszych malowideł ściennych w Stanach Zjednoczonych”), a w niecały rok po ukończeniu prac szkołę zamieniona na urząd, a mural prawie zniszczono. Ostatecznie po nagłośnieniu sprawy przeniesiono go w inne miejsce. Jednak to zlecenie nie zmieniło sytuacji Nielsenów, na następne Kay czekał bowiem 6 lat.

… żył raz Kay Nielsen

Pod koniec lat 40. powrócił do Danii, ale w zupełnie innej atmosferze niż ostatnio – zapomniany, jako artysta już niemodny i nienowoczesny, zamieszkał w domu, na którego ogrzanie nie było go stać. W 1950 r. znów powrócił więc do Kalifornii, żeby wykonać, jak się okazało, ostatnie duże zlecenie. Jego stan zdrowia stale się pogarszał. Kay Nielsen zmarł 21 czerwca 1957 r., zapomniany przez dawnych wielbicieli, nieznany i biedny. Jego pracami nie były zainteresowane instytucje ani w USA, ani w Danii, choć Ulla chciała przekazać i zarazem zachować dorobek męża. Sama zmarła 13 miesięcy później. Obydwoje nie doczekali czasów, oddalonych nieco o ponad dekadę, kiedy twórczość Nielsena ponownie pokazano szerokiej publiczności, drukując nowe wydania z jego ilustracjami. Od tego czasu prace Nielsena są uwielbiane przez fanów baśni i ilustracji na całym świecie, a nowe pokolenia artystów inspirują się nim, jak on kiedyś inspirował się Beardsley.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *